poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Kobieta, która spadła z nieba - Simon Mawer

Spadam, padam, padam... Wiatr rozwiewa włosy napełniając powietrzem rozedrgane podmuchem policzki, mrużę oczy, ściskam strach, puszczam w przestrzeń swobodny przepływ myśli, by dać im opaść na otchłań podświadomości. Gwałtowne szarpnięcie za linkę pozwala odszukać zgubiony pod nogami grunt, uspokoić przerażenie, obdarzyć ulgą przetrwania.


Łaska ocalenia w czasie II wojny światowej nie była codziennością. Bezustanne ryzyko niespodziewanej łapanki krążyło nad głowami przechodniów wielkich miast. Kawa, tak jak poczucie bezpieczeństwa stanowiły towar luksusowy, choć nie wykluczało to ich istnienia. Kojarzący się z przepychem Paryż, mógł w tym czasie jedynie pozazdrościć mieszkańcom wsi, gdzie masowo gromadzili się walczący o przetrwanie mieszczanie.


Tego typu azylem był również Londyn - kuźnia wszelkiej maści sabotażystów, ciekawych, nieświadomych, skutecznie zachęconych do pracy wywiadowczej. Pośród nich, Mariane, której los zależy od odpowiedzi ,,nie" lub ,,tak" dla zadań o charakterze ściśle tajnym.

Responsa twierdząca warunkuje jej życie, sferę miłości, dojrzałości, a także moralności, która wobec śmiertelnego niebezpieczeństwa, zdaje się nie istnieć. W klimacie szkolenia na morderczynię, posługująca się alfabetem morsa i potrafiąca bez wahania podać dane nowej tożsamości, Anne-Marie, uczy się bycia kimś, kim nie jest.

Jedynym punktem, poza rodziną, łączącym bohaterkę z przeszłością jest mężczyzna, starszy od niej o kilka lat Clement, przyjaciel rodziny, z którym w młodości przeżyła chwile nie chcące dać o sobie zapomnieć. W toku wartkiej akcji, dowiadujemy się jak ważną rolę odgrywać będzie w jej życiu dawna miłość.

Simon Mawer, nie tracąc dynamizmu narracji, zręcznie wplata w tekst eksplikacje działania bomby atomowej, nad którą prace działają równolegle do czasu akcji. Ten ciężki do wyobrażenia, śmiercionośny wynalazek, stanowi klamrę powieści, którą każdy z nas nosi w sobie - eksplozja śmierci.

,,Kobieta, która spadła z nieba" to opowieść o jednoczesnym odrzuceniu i poszukiwaniu siebie. Wyborach zacienionych przez widmo wojny. Uśmiechach otuchy obcych, którzy w dramatycznych momentach stają się bliżsi od najbliższych. Historia, której słowa nikną przed oczami z prędkością spadania.



3 komentarze:

  1. Literatura wojenna zazwyczaj w sobie coś strasznego. Mimo to okazyjnie lubię po nią sięgać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrząc na okładke myślałam, że ta książka to kolejny, przewidywalny romans, jednak musiałam kupić tę książkę...te błękitne oczy mają w sobie coś magicznego, coś co przyciąga. Na szczęście kupiłam. Świetna, wciągająca książka! Pasjonujaca powieść wojenna z ognistym romansem w tle. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając tę książkę nie można się nudzić! Czytelnik jest ciągle zaskakiwany nieoczekiwanymi zwrotami akcji, a wątki miłosne są mistrzowsko wplecione i barwnie opisane. Brawa dla autora!

    OdpowiedzUsuń