Balansując na krawędzi życia i śmierci, fikcji i rzeczywistości, czułości i dystansu Beksińscy namalowali swój portret podwójny. Magdalena Grzebałkowska go wydobyła, wnikliwie obejrzała i fachowo opisała. Co z obrazem zrobią czytelnicy?
Zdublowaną biografię Beksińskich
otwiera śmierć jednego z nich. Zdzisław Beksiński zawiadamia o samobójczej śmierci
syna rzeczowo, ze zrozumieniem i ulgą: ,,że chyba dobrze się stało, jak się
stało”. Na tę śmierć gotów był już od dwudziestu lat, kiedy Tomek po raz
pierwszy próbował odejść z ,,fikcyjnego świata”.
Zanim jednak poznamy i pożegnamy
syna, z uwagą przyjrzymy się ojcu, który już od najmłodszych lat czuł się
obserwowany. Nie dziwią go postacie Smoka, Kucharza ani Matki Boskiej kręcące
się za jego plecami. Przed brakiem samoakceptacji ucieka w rysowanie i książki.
Jego ulubionym motywem jest wojna, choć jak twierdzi ,,widział za mało trupów i
za mało ruin”, kiedy Niemcy wkroczyli do Sanoka.
Jako student architektury poznaje
swoją przyszłą żonę Zosię, miłość go oszałamia. Równie żarliwie zakochiwać się
będzie ich syn, choć ten nigdy nie odnajdzie ,,tej jedynej”, która tak jak
Zosia usunęłaby się w cień, by trwać przy mistrzu bez poczucia straty samej
siebie.
Tomasz jest trudnym kompanem do
życia. Mamie i babci, robi awantury o wszystko, przeklina. Skupiony na sobie,
godzinami potrafi odgrywać sceny z ukochanych westernów. Z czasem traci głowę
dla horrorów, wampirów i muzyki. Kłębią się w nim rozmaite emocje powstałe na
fundamencie egocentryzmu i ekscentryzmu, których upust daje w audycjach
radiowej Trójki. Nienawidzi papierosów i komputerów.
Natura Beksińskich jest dwoista,
dlatego mamy wrażenie, że jest to portret poczwórny, a nie podwójny jak
widnieje w tytule. Pod maską skrępowanego, pełnego mrocznych myśli malarza
kryje się serdeczny i dowcipny mężczyzna. Nieustanna chęć Tomka do bycia w
centrum uwagi, chowa jego kompleksy i niechęć do świata.
Magdalena Grzebałkowska szczegółowo
relacjonuje życie Beksińskich dotykając wszystkich jego aspektów. Nie omija tematów
trudnych, jak próby samobójcze Tomka, ani krępujących, jak notoryczna biegunka
Zdzisława. Niestrudzenie dąży do ukazania czytelnikom pełnego obrazu rodziny
Beksińskich, a wizja ta jest wielowymiarowa dzięki relacjom ich przyjaciół i
współpracowników, transkrypcjom dziennika fonicznego, cytatom z listów i sprawozdawczemu stylowi narracji.
Lustrując relacje między
członkami rodziny, autorka dociera do źródeł ich fobii i dogłębnie odtwarza spectrum
widzenia Beksińskich. Robi to fachowo, z dystansem, którego brak jest czytelnikowi,
który od pierwszych stron zaintrygowany, w całości akceptuje wyjątkowość
Beksińskich i daje się wchłonąć wrażeniu, zatracając obiektywizm.
Urzeczony tym, że ojca i syna łączy
skrajne umiłowanie coca-coli, filmów i muzyki, zdumiony ich poczuciem humoru i
zafascynowany potęgą dziwactw, nie ma szans na oparcie się kwitnącemu uczuciu.
Po lekturze już zawsze będzie miłośnikiem obrazów Zdzisława Beksińskiego, ale
nie odważy się ich interpretować, bo mistrz nie uznawał symbolicznego przekładu.
Dotrze do audycji Tomka Beksińskiego, które ukryją w sobie minuty przesłań i sygnały
przywołujące historie z biografii. W końcu pojedzie do Sanoka, przejdzie ulicą,
gdzie stał ,,mieszający w głowach” dom Beksińskich i zajrzy do muzeum, gdzie
znajduje się spora część sztuki mistrza. Pozostanie pod ich wpływem na zawsze,
wieszając ich portret podwójny, na ścianie świadomości.





